M
"Ostatni dzień wakacji"
Wpis pojawił się dnia 31.08.2016, gdy zegar wybił 23:01

Mae govannen

Tę notkę piszę już ze stancji. Jutro pewnie nieco ją zedytuję, ale póki co chciałam się jeszcze wyrobić w sierpniu. Dopiero dziś wróciłam z pracy i można powiedzieć, że jeszcze jestem w proszku. Muszę się przepakować na praktyki na nastepny miesiąc, a przy okazji planowałam ogarnąć nieco rzeczy na stancji i wywieźć to, co nie jest potrzebne. Ogólnie prezentuje się to jak po przejściu huragannu. Może w ciągu kolejnych dni jakoś to ogarnę. 
Co do wakacji ano minęły. Całe w pracy. Nie powiem. Zdarzyło się, że wyszłam z dziewczynami, z którymi pracowałam (kuzynkami w sumie) na plażę. W tym roku dodatkowo na dużej plaży w końcu zrobili coś fajnego i ustawili bar, światełka, hamaki. Generalnie iść sobie tam późnym wieczorem po pracy i pobujać się z piwem w ręce patrząc na gwiazdy to jedna z lepszych rzeczy. Udało mi się nawet dojrzec kilka spadających gwiazd, co do tej pory jakoś skutecznie mi się nie udawało. Nie powiem, aby ten sezon była jakoś wybitnie zły. Generalnie było dobrze. Biorę tabletki to i nerwy mam nieco mniejsze, choć przy niektórych osobach nawet i one nie pomagały. No, ale na to się nic nie poradzi - w każdej pracy trafiają się takie przypadki, przy których człowiek nie wie czy ma się zdenerwować, czy może raczej roześmiać.
Powoli będe końcyć, a od przyszłego miesiąca planuję już normalne notki. Może życie wraca do swojego przedziwnie nieunormowanego porządku, choć teraz siedząc przy biurku i mając przed sobą perspektywę nowego roku akademickiego i praktyk, w sumie mogłabym tak popracować jeszcze trochę. Niby robota już na koniec niemiłosiernie mi się dłużyła i zwyczajnie byłam zmęczona, ale będąc w pociągu jakoś mi się zmutno zrobiło, bo znów nastapiła zmiana trybu życia, a wesołe towarzystwo i rodzinkę musiałam zostawić na półwyspie.
No nic. Dodam coś najpewniej w przyszły weekend.
Pozdrawiam serdecznie

Meliana

"Ano bywa i tak..."
Wpis pojawił się dnia 31.07.2016, gdy zegar wybił 22:17

Mae govannen

A bywa, że i czasu brakuje. Co z tego, że sesja już za mną, jak jeszcze w dniu ostatniego egzaminu jechałam ju ż do pracy. A praca? Ano ludzi nie ma. Ponoć takie bezrobocie, ale jakoś nie można znaleźć kogokolwiek sumiennego do pomocy i w efekcie zgodziłam się robić po 12 godzin dziennie. Mój dzień? Ano składa się z pracy, jedzenia i odsypania. Czasami mam może z godzinkę na poczytanie książki i zerknięcie na maila. A reszta? Blog jest daaaleko w tyle rzeczy, którymi musiałabym się zająć (o chęciach nie wspomnę). Miałam pisać już miesiąc temu. Nie pisałam. Miałam nie robić luk w archiwum. Ale zrobiłam w lpcu. Mam nadzieję na poprawę czegokolwiek i nieco więcej pasji do pisania (regularnego), ale w sumie jakoś ciężko mi ją znaleźć. Wracam z pracy we wrześniu i od razu jadę na praktyki. Kiedy skończę praktyki zacznie się rok akademicki, ale paradoksalnie to w wakacje mam mniej czasu niż podczas trwania semestru, więc liczę na jakiś cud i to, że poprawię się po wakacjach. Nic nie obiecuję, bo teraz nadejdzie czas pisania pracy licencjackiej. Eh... Oby coś się zmieniło. Trzymajcie kciuki, a póki co módlcie się, bym wytrzymała na obsłudze ludzi do końca sierpnia. 
Pozdrawiam.

Meliana

Szablon wykonałam własnoręcznie tylko i wyłącznie dla potrzeb tego bloga.